 Żywiołaki
- tajemnicze, napawające grozą stwory zamieszkujące odludne pustkowia,
mroczne puszcze, głębokie stawy i moczary, skaliste górskie
turnie, piaszczyste ergi i morskie odmęty... Mało
który ze śmiałków zapuszczających się w odległe
od
ludzkich siedlisk zakątki Pogranicza miał okazję zetknąć się z
którymś z nich. Choć... być może bliższym prawdy
będzie stwierdzenie, że mało komu udało się napotkać
żywiołaka i powrócić żywym. Kim lub czym są
żywiołaki i jaka jest ich prawdziwa natura? Czy aby
na pewno, jak chcą tego ludowe opowieści, są nieczułe i
obojętne na losy istot z krwi i kości? Wreszcie, ile jest prawdy w
krążących opowieściach o toczących się między samymi żywiołami
bezustannych, bezlitosnych zmaganiach...? Bohaterowie
naszej opowieści z pewnością, wcześniej czy później, natkną
się
na żywiołaki w różnej postaci! Od tego na ile zdołają je
zrozumieć, wykorzystać słabości lub docenić zalety, zależeć może los
ich samych, całej wyprawy i batalii o Pogranicze. Tak
więc na
miejscu będzie przynajmniej pobieżne przypomnienie choćby
części wiedzy nagromadzonej przez pokolenia kronikarzy,
alchemików i
magów, przekazywanej w ludowych podaniach
i legendach czy
też wreszcie w śpiewanych na dworach balladach.
Żywioły wody i
ognia Stwory
wody i ognia znajdują się od początków czasu w naturalnej
przeciwwadze. Niezależnie, czy napotkają na siebie żywiołak wody i
ognia, czy też żywiołak lodu i magmy - każde spotkanie przeradza się z
miejsca w bezpardonowe starcie z którego zwycięzcą może
wyjść
tylko jedna ze stron.
 Żywiołaki wodyStwory
wody są jednymi z najczęściej napotykanych przez ludy
zamieszkujące Pogranicze.
Wynurzające się wprost z odmętów, unoszące się na
spiętrzonych
falach mórz, jezior i rzek wodne stwory nieodmiennie
wzbudzają
lęk żeglarzy i wędrowców. Przybierają
różne postacie -
od potężnych morskich wirów z koroną spienionej
fali po oślizgłe, pokryte przegniłymi wodorostami
i cuchnącym mułem blade rzeczne wodniki W
każdej wiosce
znane są przypadki wciągnięcia pod wodę nieuważnego przechodnia lub
przeglądającej się w srebrzystej tafli dziewczyny. Każdy rybak i
flisak z łatwością wskaże ciemne, pokryte
rzęsą zakola rzek,
otoczone szuwarami stawy lub pozornie ciche, spokojnie toczące wody
strumyki w których czaić się mogą żądne
łatwej
zdobyczy wodne kreatury. Podobnie
rzecz ma się z żywiołakami lodu, które to upodobały sobie
ciskanie przeszywającymi igłami mrozu i lodowymi kolcami. Grubo
myli się ten, kto sądzi,
że zagrażają
one wyłącznie spóźnionym wędrowcom pokonującym
górskie przełęcze mroźną porą roku. Żywiołaki lodu czają się
wszędzie, atakując zdradziecko i z nienacka. Niejeden z ludzi,
krasnoludów czy też orków oddał życie tuż za
progiem
ciepłej chaty, oślepiony wprzód śnieżnym tumanem a potem
powalony przenikającymi każdy pancerz i każde okrycie lodowatymi
szpikulcami! Żywiołaki ogniaNieobliczalne
i gwałtowne w swej naturze. Jedne z najbardziej niebezpiecznych a
zarazem... okiełznanych przez rozumne rasy! Ogień od
zarania dziejów był towarzyszem człowieka, przyjacielem
krasnoluda i obozowym kompanem orka. Z
ludów Pogranicza tylko leśne elfy, władające magiczną
poświatą,
obawiające się nade wszystko o bezpieczeństwo swoich kniej
wolą obywać się bez wesoło trzaskającego, gorącego paleniska. Wszelako ogień
potrafi być kapryśny. Wystarczy drobna niedbałość lub chwila
nieuwagi, żeby małe, wesołe iskierki wyrwały się na
wolność i
rozpoczęły swój dziki taniec, przenosząc się błyskawicznie z
przedmiotu na przedmiot. Już po krótkiej chwili miłe dla oka
płomyki przemieniają się w nieposkromienie potężne, buzujące
żarem, wściekle ryczące słupy ognia! Jeszcze inne zagrożenie
stanowi
rozpalona do białości magma, gromadząca się potajemnie pod skalną
skorupą i czekająca na pierwszy dogodny moment aby wylać się na
powierzchnię niepowstrzymanym, buchającym parą potokiem.
Żywioły ziemi Wody
nie da się wprawdzie uniknąć ale można postępować z nią
ostrożnie.
Z ogniem trudno się przyjaźnić ale można go okiełznać. Nie da
się
jednak uciec od ziemi! Nawet szybujące w podniebnych
przestworzach ptaki muszą od czasu do czasu spocząć i osiąść bądź to na
skale bądź na gałęzi drzewa, które przecież zapuszcza swoje
korzenie głęboko w życiodajną glebę. Twardy
grunt jest bowiem
opoką po której stąpają wszelkie istoty. Jego solidność,
stałość
i pozorna spolegliwość sprawiają, że rozumne rasy postrzegają
żywioł ziemi jako trwałą, posłuszną podwalinę w
której
mogą bezkarnie kopać, ryć tunele, usypywać na niej kopce i bez
umiaru obciążać
kamiennymi budowlami. Nic jednak bardziej mylnego! Ta
niezmienna,
zdawałoby się nieporuszona podstawa potrafi obudzić się nieoczekiwanie,
bądź to zirytowana nadmiernym obciążeniem, bądź to rozdrażniona
zadawanymi przez budowniczych lub pazernych górników
ranami. Raz
przebudzony, żywioł ziemii otrząsa się
gwałtownie, strącając ze swych barków nagromadzony
ciężar.
Rozsypują się wtedy wznoszone przez pokolenia kamienne
miasta, wieże i niezdobyte warownie, pękają i kruszą się
pyszne
pomniki, osuwają się w przepastne otchłanie całe wioski, pogrążają się
w
rozpadlinach drogi i potężne mosty. Zwały kamieni i błota pokrywają
żyzne dotąd
pola. Świat cały zamiera ze zgrozy! Żywiołaki skał i błota W
powszechnym mniemaniu skalne stwory ziemi groźne bywają
wyłącznie w wysokich górach. Cechuje je nagłość,
nieustępliwość
oraz niezwykła siła. Kamienne lawiny potrafią osunąć się znienacka na
ciągnącą dnem wąwozu karawanę, lub bezpiecznie
jakoby usytuowane
obozowiska,
zmiatając wszystko na swej drodze. Na
samotnych, niespodziewających się niczego wędrowców czychają
ostre kamienne odłamki, odrywające się od pozornie gładkich granitowych
skał, raniące ludzi i zwierzęta. Lecz myliłby się
ten, kto
obawiałby się żywiołaków skały wyłącznie w
górach. Głazy i skały
bowiem w tej czy innej postaci kryją się wszędzie, przykryte tylko
wierzchnią warstwą żyznej gleby, pustynnego piachu
lub pod
dnem szemrzących leniwie potoków. Bywa
więc tak,
że rozrywają znienacka swą
otulinę i wypiętrzają granitowe bloki, kalecząc i niszcząc
wszystko na powierzchni. Innym
z goła charakterem odznaczają się żywiołaki błota. Te
rozlazłe, nieustannie zmieniające kształty stwory potrafią być
zarazem wytrwałe i sprytne. Zalegają często w pobliżu
traktów, stwarzając pozory solidnej, raptem
trochę gliniastej
lub rozmokłej powierzchni, kusząc niedoświadczonych lubo niecierpliwych
podróżnych szukających drogi na skróty, bądź to
strudzonych acz nieuważnych
wędrowców chcących znaleźć chwilę wytchnienia na poboczu.
Biada
jednak tym, którzy dali się zwieść pozorom! W
oka mgnieniu solidna
nawierzchnia okazuje się grząską pułapką, wciągającą
nieubłaganie
ofiarę w swe lepkie czeluście aby w końcu nad daremnie miotającą się
ofiarą zamknąć ponurą, śliską gładź. Dzieje się to poniekąd
oszczędnie, bez swoistych
dla innych zywiołaków
efektów w rodzaju ognistych rozbłysków, kaskad
wody i
szumu piany, łoskotu skał czy też wycia wichru - tylko z
cichym,
pojedyńczym mlaśnięciem! Znane
są
też przypadki, gdy zwały błotnej masy przemieszanej z
kamieniami ruszają w dół
zbocza,
wyrywając drzewa i pokrywając grubą warstwą przytulone do
górskich podnóży wsie, tarasując drogi,
niszcząc zasiewy i sady.
Żywioł powietrza Powietrze
otacza nas zewsząd, pozornie niegroźne - ba, wręcz niezauważalne. Tym
nie mniej to właśnie żywioł powietrza jest najbardziej zmiennym,
popędliwym i kapryśnym ze wszystkich! Potrafi bowiem przejawić
się
jako łagodne, ciepłe i wonne tchnienie wiosny lub rześki
zapach
poranka ale też jako obezwładniający żar upalnego lata
lub przenikliwy jesienny ziąb. Ale
też te przejawy zmienności powietrza wszystkie stworzenia poznały i
nauczyły się
z nimi żyć - czasem, jak czynią to istoty rozumne,
zaprzęgając do pracy inne żywioły - ludzie i orkowie
chronią
się zarówno przed ziąbem jak i skwarem w ziemnych
lub
kamiennych budynkach, ogrzewanych do tego ogniem, krasnoludy
zaś kryją
się w głębokich, gorących trzewiach skalnych sztolni. Tym
co odróżnia powietrze od pozostałych
żywiołów, jest
jego kapryśność połączona z niezwykłym wręcz umiłowaniem swobody.
Wystarczy przytoczyć
delikatne podmuchy błądzące tu i tam, zawzięte stałe wiatry, wściekle
porywcze wichury, łagodne zefirki, rześkie poranne bryzy, piaskowe
burze, wyjące
nocne zamiecie, rozkołysane morskie szkwały czy też wreszcie potężne
huragany i zakręcone trąby powietrzne. Cóż
za różnorodność!
Lecz
nie ta różnorodność tudzież kapryśność stanowi o prawdziwej
grozie
żywiołów powietrza. Trzeba bowiem wiedzieć, że tym co
żywioły te cenią
najwyżej, jest poczucie wolności. I tu właśnie dochodzi do konfliktu z
większością rozumnych ras - te bowiem z biegiem czasu nauczyły
się jak
zaprząc swobodnie do tej pory wędrujące powietrze do ciężkiej,
niewolniczej zgoła pracy! Nie dość bowiem, że na
drodze
wiatrów ludzie pobudowali
niezliczone przeszkody w postaci budynków i
wysokich wież,
nasypów i
kamiennych murów. Pozbawili też wiatr ulubionych
ścieżek wyrębując w jednym
miejscu całe
połacie lasów, w drugim zaś nasadzając bezkresne oliwne gaje
i sady. Jakby jeszcze wszystkiego tego było mało, gdzie tylko
nadarzyła się sposobność istoty rozumne
poprzegradzały odwieczne szlaki powietrznych żywiołów
przeróżnej
konstrukcji
wiatrakami, łapiącymi w swe skrzydła wszystkie bez
wyjątku, nawet
najlżejsze
podmuchy i powiewy. Wydawać
by się mogło, że tylko rozległe przestrzenie nad
rzekami, jeziorami, morzami i bezkresnymi oceanami
pozostaną wolne od zakus
przedsiębiorczych ludzi i im podobnych istot. I ponownie nic
bardziej
mylnego! Otóż ludzie znaleźli sposób,
jak zmusić wiatr do niewolniczej
pracy nawet nad lustrem wody. Podobnie jak skrzydła
wiatraków na lądzie,
tak i
wielkie żagle wielomasztowych statków i okrętów
stały się
pułapką na hulające dotąd swobodnie powietrze! Na dobrą sprawę
tylko
wysokie górskie turnie i skalne szczyty
pozostały wciąż
otwarte dla
beztroskich wiatrów, ale kto też chciałby
samotnie hasać w
towarzystwie dzikich kozic lub wśród
ostrych, raniących skalnych grani? I
nie ma co przyrównywać sytuacji wiatru do podobnie
jak
on
zaprzęgniętego do pracy ognia. Ogień bowiem żyje z istotami
rozumnymi w
rodzaju symbiozy - owszem, ogrzewa i oświetla domostwa, rozgrzewa
kuźnie
i piece hutnicze ale jest w zamian karmiony strawą - opałem. Wiatr zaś
za swoją niewolę nie otrzymuje zgoła nic w zamian. Tak też nie
sposób
dziwić się, że niepozorny, wszędobylski żywioł powietrza stał się
jednym z najbardziej zaciętych wrogów wszelkich istot
rozumnych! Gdy tylko uda mu się wyrwać na wolność - z miejsca
zrywa dachy, wyrywa z
korzeniami drzewa, rujnuje zasiewy. Z lubością zasypuje piachem lub
śniegiem
drogi, sprawiając, że całe karawany gubią się na pustkowiach a jeśli
tego nie może to przynajmniej wieje i sypie kurzawą w oczy. O
zajadłości powietrza wiele mówi też jego
stała gotowość do
sprzymierzania się z pozostałymi żywiołami.
Wystarczy wszak, żeby parę niewinnych
iskier ognia wyrwało się na swobodę i już znajduje się wiatr,
gotów
rozniecić, rozdmuchać drobne płomyczki w czerwonego kura hulającego po
całej okolicy! Votum separatum Powyższe,
z konieczności pobieżne opisanie, ukazuje różne oblicza
żywiołów. Owszem, potrafią być
nadzwyczaj użyteczne i
pomocne, w większości swej wciąż jednak pozostają
niezmiennie tajemnicze a zarazem groźne. Trudno się zatem
dziwić,
że nieoczekiwanie napotkane w głuszy żywiołaki budzą
prędzej lęk, pragnienie ucieczki lub agresję niż
chęć nawiązania kontaktu i
porozumienia. Zachowały
się tym nie mniej relacje o napotkaniu życzliwych lub
wręcz pomocnych
żywiołaków - tu ktoś został uratowany z topieli, lub uniknął
lawiny, tam zabłąkany wędrowiec został wyprowadzony z
bezkresnej puszczy
lub wybawiony z lodowej pułapki. Powiadają
też, jakoby drzewiej bywało, że żywiołaki stawały po
stronie tej czy innej rasy lub krainy w wojennych zmaganiach,
choć
nie do końca wiadomo, czy czyniły tak z woli własnej, czy też
przymuszone zaklęciami.
Jaką rolę odegrają
żywioły w
walce o Pogranicze? Trudno
przesądzić. Wiele zależy od tego na jakie żywiołaki tudzież w jakich
okolicznościach natknie się drużyna naszych
bohaterów. Najgorszy
rozwój wypadków mógłby mieć miejsce,
gdyby okazało
się, że nadciągające hordy mroku zjednały dla swej niecnej sprawy
jednego lub
więcej żywiołaków. Ale
od czego wodzem wyprawy jesteś Ty, szanowny Czytelniku? Postaraj
się zyskać przychylność a może nawet zwerbować jakiegoś żywiołaka.
Zresztą, zbrojny w wiedzę, mając w drużynie dzielnych
wojowników, zwinnych zwiadowców i potężnych
magów
z pewnością poradzisz sobie z zagrożeniem!
Co wydarzy się dalej? Odwiedzaj
witrynę
Kartonowej Armii, żeby lepiej poznać głównych
bohaterów opowieści i zajrzeć za zasłonę
tajemnicy!
Świat
Fantasy V Żywiołaki Nowy numer Kartonowej Armii
Zobacz
co wydarzyło się wcześniej:
|